kursor

Rainbow Pinwheel - Link Select

Translate-Tłumacz

niedziela, 8 stycznia 2017

''Dynastia Shin Jin''

Część 16
 Cesarzowa niepodlegająca już Cesarzowej Wdowie, szczęśliwa spacerowała po ogrodzie wraz z Bayanem, aż do czasu gdy napotkała służki, które ewidentnie z niej kpiły. Podeszła do nich i spytała:
-Wyśmiewacie się ze mnie?! Z waszej Cesarzowej?! Jak śmiecie?!
-Pani, Pani to nie tak. My nie z Waszej Wysokości. Jakbyśmy śmiały.-odezwała się jedna ze służek z przerażeniem. 
Lekko podenerwowana Kim ruszyła dalej wraz z ukochanym i ze swoimi damami dworu i oczywiście ze mną. Ciągle Bayanowi towarzyszyłam. Zrobiło się dość zimno i oczywiście Kim Young nie chciała się przeziębić , więc odeszła wraz ze swoją świtą do swojej komnaty. Idąc korytarzem usłyszała jakieś śmiechy. Chowając się za drzwiami swojej komnaty usłyszała rozmawiające ze sobą służące:
-Wróciła Cesarzowa! Ciekawa jestem czy wie?
-Ona wie wszystko. Czarownica ma wszędzie uszy!
-Cicho bądź bo jeszcze usłyszy! Ale swoją drogą niezły ten Cesarz. Co on w niej widzi? 
-Nie wiem, ale mam nadzieje , że będzie lepsza niż ta Kim!
Słysząc to kobieta aż pozieleniała ze złości. Nadęła twarz i wysłała swoje służki by dowiedziały się czegoś na temat tych drwin. Sama z niepokojem chodziła w kółko czekając na jakieś wieści. Nagle do jej komnaty wbiegły zdyszane kobiety.
-I czego się dowiedziałyście?! Mówcie! Szybko!
-Pani! Prawdopodobnie Bayan...
-No co?! Mów!
-...zakochał się w....
-No?! W kim?! Jak zaraz nie powiecie każe was wychłostać!
- W jednej ze służek, ale nie wiemy w której. 
-Że co?!
-Zakochał się w służce.
-Przecież słyszałam, głucha nie jestem! 
-Wybacz Pani!
-Wynoście się! Zostawcie mnie samą! 
Kobiety wyszły zostawiając Kim samą. Cesarzowa upadła na kolana i zaczęła płakać. Długo to nie trwało. Po chwili otarła łzy i postanowiła dowiedzieć się kim jest ta, która ukradła jej miłość. Podczas gdy się zastanawiała , ja siedziałam wraz z cesarzem na tarasie i jadłam obiad. Po niedługim czasie doszła do nas Kim. Szybko wstałam z krzesła i udawałam ,że nalewam wina Bayanowi. Cesarzowa przysiadła się i powiedziała bym jej też nalała. 
Cesarz znowu nie kontrolował swoich ruchów. Nieskrycie oparł się o rękę i patrzył na mnie jak w jakiś drogocenny obraz. Bałam się , że Wiedźma może to zobaczyć, ale musiałam milczeć. Bez pytania nawet mysz nie mogła pisnąć. Czułam przeszywający mnie wzrok Kim Young, ona także patrzyła się na mnie. To było straszne uczucie. Zakochane oczy mierzyły się wraz z okrutnie zazdrosnym wzrokiem, cel był jeden a dwoje par oczu. W pewnej chwili Bayan wstał z krzesła i podszedł do mnie.

  
  
 
 Widząc to Young od razu spytała się co robi. Młodzieniec odpowiedział, że widzi dużego pająka na mojej głowie. Young od razu wstała z krzesła odwróciła się plecami do nas obojgu i zamknęła oczy rękoma, mówiąc:
-Weź go! I nie pokazuj mi Bayanie go na oczy! Co za straszne stworzenia!
Oczywiście było to jedno , wielkie kłamstwo, które pozwoliło cesarzowi zbliżyć się przy Kim. W pewnej chwili pomyślałam, że może to prawda, ale widząc uśmiechniętą twarz Bayana, od razu zmieniłam zdanie. Krok po kroku cofałam się do tyłu aż w końcu oparłam się o stolik. Cesarz podszedł do mnie tak blisko jakby próbował mnie pocałować. Nie wiedziałam co mam robić, ale Bayan za to wiedział doskonale. By urzeczywistnić to istnienie pająka na mojej głowie zaczął krzyczę:
-Nie ruszaj się kobieto! Bo cie olbrzym ugryzie! Jest obrzydliwy! Stój spokojnie to go zabije! Nie chce by skrzywdził Kim! 
Podszedł do mnie bardzo blisko tak, że prawie dotknęlibyśmy się nosami. Ja wychyliłam się do tyłu, a Bayan podniósł tylko rękę i patrząc w moje ze zdziwienia oczy wyjął mi z włosów moją spinkę. Schował ją szybko do rękawa i przybliżając jeszcze parę centymetrów bliżej twarz do mojej ucałował mnie w nos.
-I co?! Zabiłeś go?!-odezwał się obrzydliwy głos Cesarzowej. 
Bayan zaczął nogą uderzać o podłogę i kręcąc stopą , udawał, że zabija pająka. Potem siadł z powrotem do stołu. Uradowana , że ma takiego dzielnego męża ,Kim podbiegła do Cesarza i mocno go przytuliła. Potem siedziała u niego na kolanach i trzymała go za szyję. Bayan miał minę jakby połknął obślizłą żabę. Ja tak stałam nieruchomo i wpatrywałam się w cesarską parę. Tworzyli piękny obrazek, jednak nie była to miłość. Zastanawiałam się, jak nie gryzie sumienie tą Kim. Zadając tyle cierpienia nawet łza jej nie spłynęła. 
-Mam pewien pomysł!-nagle wyskoczyła Young. 
-Jaki?-spytał Bayan.
-Zróbmy teatr cieni! Tylko ty i ja!-odparła Kim.
-Dobrze. Dla ciebie wszystko moja ...kochana...-zgodziwszy się, Cesarz wstał. 
Kim dała mu jeszcze jednego buziaka i zaczęła przygotowania do wielkiego spektaklu. Mówiąc szczerze, uważałam , że był to dobry pomysł. Chyba była to pierwsza , mądra rzecz na którą wpadła Wiedźma. Wróciłam do swojej komnaty a Bayan do swoich cesarskich obowiązków. Tymczasem Kim poszła poskarżyć się El Sumurowi, że Cesarz ją zdradza. Stary regent , nie był zadowolony z tego, więc wpadł na pewien pomysł. 
-Zrobimy tak....-zaczął wpajać swojej niemądrej córce, swój podstępny plan.
Gdy Kim wyszła z sali tronowej była uśmiechnięta i udawała jakby nic się nie stało. Późnym wieczorem Bayan znów mnie wezwał do swojej komnaty bym zaczęła mu czytać książki, ale tego dnia była wyczerpana, mimo że miałam mniej pracy niż zawsze. Czułam , że brało mnie jakieś przeziębienie, ale rozkaz to rozkaz. Wzięłam jedną z książek do ręki i otworzyłam na pierwszej stronie. Nie zdążyłam wydusić ze siebie pierwszego wyrazu bo młodzieniec wyrwał mi z ręki rzecz i odłożył na łóżku, potem chwycił mnie za rękę i zaprowadził do stołu. Było tam pełno jedzenia i kilka zapalonych świec. Oraz jakieś drewniane , małe pudełeczko. Cesarz znowu mnie zaskoczył. Z dnia na dzień był co raz bardziej śmielszy w stosunku do mnie. Zdziwiona spytałam co znowu kombinuje, a on odpowiedział, że miała być to romantyczna kolacja. Wiedziałam, że to było zabronione, więc chciałam szybko wstać od stołu, ale niestety trzymał mnie bardzo mocno za rękę. Powiedziałam mu, że nie jestem głodna, ale nalegał. Żeby nie było, spróbowałam wszystkiego po trochu, ale po tym wszystkim czułam się już opchana. 
-Opowiedz mi coś o sobie Nyang. 
-Panie, ale co?
-Nie mów tak do mnie. Przy tobie jestem tylko Bayanem. Prawie cie nie znam. Nie wiem skąd pochodzisz, jak znalazłaś się u Wanga, kim byli twoi rodzice, ale i tak cię...
-Panie, Panie! Cesarzowa Kim chcę byś do niej przyszedł!-zwołał Golta zza drzwi.
-Powiedzcie jej , że pająk mnie ugryzł i źle się czuje i żeby tu nie wchodziła! Jutro ja odwiedzę!-krzyczał.-Czy zawsze musicie mi przeszkadzać?! Odczepcie się! Nie ma mnie i koniec! Niech idzie spać!
-Chciałeś coś mi powiedzieć?-wróciłam do naszej rozmowy.
-Ja? -dopytał.-A tak! Ale wybito mnie z nastroju, powiem ci kiedy indziej....a teraz czas na książkę!
Siadłam obok łóżka i zaczęłam czytać. Tej nocy Bayan był bardzo nie spokojny, nie mógł spać. Zmęczona czytaniem , zasnęłam przy łóżku. Gdy zobaczył to Cesarz, wstał  i położył mnie na jego miękkie łóżko. Potem położył się koło mnie i chwytając mnie za rękę , zasnął. Następnego dnia rano, gdy Wiedźma czekała na wspólne śniadanie z mężem w ogrodzie, przybiegły jej służki, że Bayan gościł u siebie jedną ze służek.
-Jak się ta kreatura nazywa?-wstała ze złości.
-To niejaka...Nyang! Pani to ta co u ciebie była! 
-Ta jaszczurka?! Już ja się z nią rozprawię! Zniszczę ją! Zabije tą....tą, tą....Nienawidzę go! 
-Pani uspokój się. Nie daj po sobie poznać, że jesteś zazdrosna. Najpierw się z orientuj a potem atakuj.-rzekła dama dworu-Ki. 
-Jednak ta pusta głowa się przydała na coś.-mówiąc to, Wiedźma uśmiechnęła się podstępnie a potem czekała dalej na śpiącego jeszcze Bayana.
Zbliżało się południe. W pewnej chwili obudziłam się. Podniosłam głowię i zobaczyłam śpiącego na mojej ręce Cesarza. Przestraszywszy się powiedziałam:
 -Co się stało zeszłej nocy?

Powiedziałam to tak głośno, że od razu się obudził. Szybko zeskoczył z łóżka i zmieszany patrzył się na mnie, tak jakby nie wiedział skąd się tam wzięłam. Potem uderzył się w głowę ręką i rzekł ''Aaaaaa już wiem!''
Wypoczęta wstałam i razem z Cesarzem wyruszyliśmy do ogrodu na śniadanie wraz z Kim. Gdy Bayan podszedł do niej by się z nią przywitać, odepchnęła go, mówiąc , że boi się pajęczej choroby. Nie ruszywszy go, siadł tak jakby nic się nie stało i ze smakiem zajadał posiłki. Ja stałam koło niego i czekałam na polecenia. Wszystko odbywało się w milczeniu. Po krótkim, przemilczanym posiłku Kim powiedziała , że idzie przygotować salę na teatrzyk cieni. Tymczasem schowała się w jednym z pawilonów i spoglądała na idącego wraz ze mną Bayana. Niestety pech chciał, że Cesarz się zatrzymał i powiedział, że coś mu wpadło do oka. 
-Nyang zobacz.
-Bayan, nic ci nie wpadło.
-Ale zobacz dokładniej! To rozkaz! 
Oparłam swoje dłonie na jego ramionach i zaczęłam spoglądać mu do oka. Jednak nic tam nie było, ale dla pewności delikatnie rozszerzyłam je i zaczęłam mu do oka dmuchać.


 Widząc to , Wiedźma ze złością poszła do komnaty knuć swoją zemstę. Nie mogła uwierzyć w to , że jej wybranek się z tym nie kryje. I na jej oczach ewidentnie mnie podrywa. Wieczorem zamiast czytania książek Bayan poszedł ze mną na spacer, tylko ja i on. Bez żadnej służby i innych nie potrzebnych osób. 
-Pamiętaj Nyang idź za mną, nie wyprzedzaj mnie! 
-Dobrze Bayan!

 
Ogólnie spacerowaliśmy pomiędzy pawilonami i kuchnią. Spacer wyglądał tak, że byłam trzy kroki od Bayana a on idąc po chwili zatrzymywał się i szybkim zdecydowanym ruchem odwracał się w moim kierunku, spojrzał mi w oczy i szedł dalej. W ten sposób chodziliśmy w jednej linii. Już po dłuższym czasie zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam zażartować sobie z Cesarza i go przestraszyć. Gdy się odwrócił ja schowałam się za drzewem. 

-Nyang gdzie jesteś? Nyang! 
Po paru sekundach wyskoczyłam zza drzewa.
-Aaaaa! Nyang! Nie strasz mnie! Umarłbym. 
Zaczęłam się śmiać z reakcji Bayana. Potem wróciliśmy do punktu wyjścia. Kroki, postój, odwrót, spojrzenie i znowu kroki. W pewnej chwili na mostku kiedy Bayan odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie zauważyłam spadającą gwiazdę. 
-Gdzie jest?-spytał Cesarz.
-Tam o tam!-wskazywałam palcem.-Wypowiedzmy teraz życzenie.
Bayan spojrzał w rozgwieżdżone niebo i zamykając oczy w myślach wypowiedział swoje życzenie. Ja spojrzałam na niego i także pomyślałam o swoim najskrytszym życzeniu. Jednak było ono dość oczywiste od wielu lat-zemsta na El Sumurze i jego ludziach. Gdy już skończyliśmy rozmyślać, Cesarz spojrzał na mnie a ja na niego. Poczułam charakterystyczny ucisk serca i ....stanęłam osłupiała. 
-Nyang przesuń się. Wracajmy do pałacu bo już zimno.
Odsunęłam się mu z drogi a potem zaraz za nim wróciłam do pałacu. To , że byliśmy sami było tylko pozorem, bo tak naprawdę przez cały czas śledziły nas służki Kim, które jej o wszystkim donosiły. Mijał tak dzień za dniem, miałam dużo obowiązków, ale i tak dobrze mi się żyło, jak na cesarską służkę. Kim była ciągle za nami, wiedziała o każdym moim kroku i kroku Bayana. Czuliśmy się osaczeni. Pewnego ciepłego, jesiennego popołudnia Cesarz zapragnął bym go powachlowała bo mu było za gorącą. Robiłam to, ale czułam się coraz gorzej. 
 
  

-Nyang przynieś mi jeszcze wina.-rozkazał.
Ledwo zeszłam a przy samej altanie straciłam przytomność. Przerażony Bayan wziął mnie na ręce i zaniósł do swojej komnaty i od razu wezwał medyka. 

 
-Proszę się nie martwić to zwykłe przeziębienie. Niech odpocznie i za kilka dni będzie zdrowa.-rzekł medyk wychodząc z komnaty. 
Bayan oddychając z ulgą siadł koło mnie i spoglądając na mnie powoli się nachylał w moją stronę, aż w końcu był tylko zaledwie o parę milimetrów by mnie pocałować. Nagle.....




wtorek, 3 stycznia 2017

''Dynastia Shin Jin''

Część 15

Nazajutrz, z samego rana podczas gdy Bayan smacznie spał, na jego cesarskie łoże wdarła się mała myszka. Znajdowała się obok głowy cesarza i po cichu popiskiwała. Nagle cesarz się obudził. Przetarł oczy i spojrzał na pościel na , której było małe, niewinne stworzonko. Przerażony chłopak zaczął krzyczeć ze strachu, uciekł do rogu łóżka. Straż ze sługą wleciała do komnaty cesarza z mieczami. 
-Panie co się stało?-spytał Golta.
-Tam, tam...Szczur!-krzyczał, wymachując palcem.
-Gdzie?!-przeraził się sługa.-Panie to mysz! Weźcie ją.
Strażnicy stali nieruchomo z mieczami i nie wiedzieli co mają robić. W pewnej chwili zwierzątko się poruszyło , piszcząc. Strażnicy wymierzyli w maleństwo mieczami a ''odważny'' Golta ze strachu upadł na podłogę. 

Bayan zaczął prawie płakać ze strachu. Wołał pomocy. W samą porę przyniosłam śniadanie co komnaty, głowy państwa. Spytałam, czego wszyscy mają taką minę jakby ujrzeli ducha. Oni zaczęli po cichu mamrotać, że tam na łóżku leży mysz. Odłożyłam tacę zjedzeniem, podeszłam do łóżka i powoli wzięłam stworzonko do dłoni. Pogłaskałam ją i widząc przestraszonego Bayan, wystawiłam ręce w jego stronę razem z myszką. Cesarz podskoczył i wykręcił głowę w stronę ściany. 

  
 
Wypuściłam zwierzątko na pole a potem wróciłam do komnaty.  
-Widzicie?! Nyang jest odważniejsza od was wszystkich! I co ja bym bez niej zrobił?! Takiego zwierzątka się przestraszyliście! Co za...Chodź Nyang, usiądź koło mnie, będziesz od dziś nade mną czuwać. W dzień i w nocy.-mówił Bayan.
-Panie, ale co z Cesarzową Kim?! Ona nie pozwoli być tu służce!-przypomniał Golta.
-Ale jej tu teraz nie ma. Poza tym jestem cesarzem, jak jej nie pasuje może wrócić do swojego pałacu.-odparł cesarz.
-Ale jesteście małżeństwem, musicie ze sobą mieszkać. -przekonywał służący.
-Właśnie, że nie musimy. Jesteśmy mężem i żoną tylko na papierze! Zapomniałeś , że jesteśmy małżeństwem zaaranżowanym?! Nikt nas nie pytał o zdanie! Jestem cesarzem mogę mieć przecież inne kobiety! Wyjdźcie już, bo działacie mi na nerwy!-rozzłościł się Bayan.
Służba wyszła, ja zostałam sama z cesarzem. Po porannym zdarzeniu w końcu mogłam nakarmić młodzieńca.  Najpierw zawiązałam mu na szyi , specjalny żółty materiał, dzięki niemu cesarz się nie brudził kiedy jadł. 
-Możesz się tak na mnie nie patrzyć?
-Nyang, ale jesteś taka piękna. 
-Twoja...żona, też jest urocza.
-Ale ty jesteś inna. Masz coś takiego w sobie, że...Przez ciebie nie mogę spać, ja cię chyba...
-Przestań! Nie wypowiadaj tych słów. To co było u Wanga...Zapomnij o tym. Nie chcę cie skrzywdzić. 
-Nyang! Wiem, że zauroczona jesteś Wangiem, ale ja cie mu nie oddam. Jesteś moja. 
-Co? Ja zauroczona twoim byłym dowódcą straży?! Bayan ja...
-Słyszałem! Nie kłam! Nyang, proszę...nie odtrącaj mnie. 
-Panie, masz tu śniadanie. Zjedz, a kiedy będę ci potrzebna, ale naprawdę potrzebna to mnie zawołaj. Idę teraz do Yoony.
Zostawiłam go znowu samego.  Zdenerwowany Bayan, wywalił tace z jedzeniem na podłogę. Potem znowu położył się i zaczął płakać. Jego lecące łzy jak grochy przerwała wchodząca matka. Przyniosła mu dokument na którym było napisane, że jako Cesarzowa Wdowa opuszcza pałac i jedzie do ''Letniego Pawilonu'' by tam spędzić resztę życia, jednak będzie przyjeżdżała w odwiedziny. Cesarz nie protestował. Szybko się ubrał i przybił cesarską pieczątkę na dokumencie. Parę godzin później Wdowa odjechała, żegnając się ze służbą, synem i resztą dworu. Bayan został sam, żona wyjechała z regentem , wdowa opuściła pałac , a ja pomagałam cały dzień Yoonie. Dopiero wieczorem cesarz mnie zawołał do swojej komnaty. Poprosił bym mu czytała co noc książki dopóki nie zaśnie. Wzięłam jedną z ksiąg i zaczęłam mu czytać. Bayan leżał na łóżku i oparty wpatrywał się w moją twarz, tak jak zawsze. 

 
Po jakimś czasie zbliżało się zakończenie a cesarz jeszcze nie spał. Nawet mu się oczy nie zamykały. Po skończeniu książki , odłożyłam ją na stolik i wstałam kierując się w stronę wyjścia. Jednak Bayan mnie zatrzymał , mówiąc, że mam czytać dopóki nie zaśnie. Nie miałam wyjścia. Czytałam, czytałam, czytałam....i jeszcze raz czytałam, aż przeczytałam trzy książki i dopiero w połowie trzeciej zasnął. Po cichu gasząc świeczki wyszłam z komnaty. Gdy przekroczyłam próg pokoju od razu padłam na łóżko i zasnęłam.  Następnego dnia obudziło mnie pukanie do drzwi. Wstałam przestraszona, że zaspałam. I tak się stało. Szybko poprawiłam włosy i poszłam otworzyć drzwi, a tam własnym oczom nie wierzyłam, stał Bayan z tacą pełną jedzenia. Nie wiedziałam co się stało , więc spytałam. On odpowiedział, że to dla mnie w zamian za czytanie. Byłam bardzo zdziwiona jego zachowaniem, ale nie ukrywając, zaimponował mi. Pierwszy raz od bardzo dawna ktoś przyniósł mi śniadanie. Byłam tak tym poruszona, że aż łza zakręciła mi się w oku. 
-Nyang zjedz spokojnie, poczekam tu na ciebie. Potem pójdziemy na spacer , dobrze?
-Tak. Dziękuję, to wspaniale z twojej strony, że tak o mnie dbasz. A nie wiesz kiedy wraca Kim? 
-Właśnie dostałem od jej posłańca list , że najwcześniej wróci za tydzień. Ma dużo spraw do załatwienia. Nawet to dobrze...
-Bayan...
-Przepraszam. Już nie będę taki, ale możemy zacząć wszystko od początku? 
-Niech ci będzie, bo nie chcę się znów kłócić i przepychać.
-Ja też nie. Czyli zgoda?
-Zgoda!
-A tak na prawdę nie wiem o co nam chodziło. 
-Hahha...ja też nie, ale zgoda to zgoda. Bayan wiem, że ci na mnie zależy, ale proponowałabym na dobry początek przyjaźń. 
-To wspaniale! Czyli mam u ciebie szanse Nyang?!
-Może...
Skończyłam rozmawiać i wzięłam się za pyszne jedzenie. Szybko zjadłam śniadanie, a potem z moim przyjacielem wyszliśmy na spacer po ogrodzie. Dzień był przepiękny, świeciło słońce, ptaki śpiewały, delikatnie chłodny wiatr ocierał się o nas , a promyki słońca dawały trochę ciepła. Jak na jesień, była to piękna pogoda. Jednak było czuć oznaki zbliżającej się zimy. Spacerując między pawilonami napotykaliśmy służbę, każdy oddawał pokłon, a służki próbowały zabłysnąć, szeroko się uśmiechały i machały na widok ich władcy. Cesarz odpowiadał im tym samym. W pewnej chwili jedna ze służek zaczęła bardzo kaszleć. Podbiegłam do niej i spytałam czy wszystko w porządku, widząc do Bayan zrobił to samo. W pewnej chwili oboje, równo położyliśmy dłonie na kobiety plecach. Nasze dłonie się delikatnie dotknęły. Nagle nasz wzrok spotkał się w jednym miejscu. Spojrzeliśmy na siebie i tak stojąc wszyscy patrzyli tylko na nas, pomijając kaszlącą służkę. W końcu przyszedł Golta i za chrząkał. Byliśmy jak wyrwani z transu. 

  
 
Nikogo nie było, tylko ja i Bayan i nasze stykające się dłonie, a cały świat przestał istnieć. Trwało to ledwo kilka minut a miałam wrażenie jak pół życia. Miałam wrażenie , że cesarz tak samo się czuł. Nadeszła pora obiadowa. Przeważnie władca spędzał ją wraz ze swoją matką i małżonką, ale ponieważ nie było żadnej z nich to postanowił ten czas spędzić ze mną. Obiad odbył się w altanie. Nalałam mu herbaty ziołowej, potem podałam mu kurczaka, ryż, kukurydzę, ciasteczka ryżowe i wino. Następnie siadłam koło niego i razem zjedliśmy ten posiłek. "Gdyby to widziała Kim , oszalałaby na ten widok"-pomyślałam. W sumie czułam się bardzo dobrze w jego towarzystwie, jednak bywały momenty, w których Bayan naprawdę mnie doprowadzał do szału. Ta jego nachalność działała mi na nerwy. Chciałam żeby był taki jak tego dnia, spokojny, troskliwy, ale nie gnębiący. Mimo, że bywało to chwilami słodkie. 
-Nyang nalejesz mi herbaty?-spytał.
-Oczywiście.-wstając wzięłam dzbanek i do filiżanki nalałam mu prawie chłodnego już napoju. 
I znowu Bayan mi się przyglądał, nawet tego nie ukrywał. 

 
-I znowu to robisz! Panie!
-Co takiego Nyang?
-Znowu się na mnie patrzysz!
-Przepraszam, robię to odruchowo. Naprawdę, uwierz mi. Nie kontroluje tego.
-No dobrze, ale zacznij nad tym panować. 
-Dla ciebie wszystko!
-Bayan!
-No dobrze, nie będę już.


Mijał tak dzień za dniem aż minął tydzień, a ja i Bayan byliśmy sobie coraz bliżsi. Pewnego wieczoru wracając od Yoony do swojego pokoju zastałam śpiącego na swoim twardym łóżku cesarza. Byłam trochę zmieszana, ale już nie czułam do niego takiego wstrętu jak parę dni temu. Nie chciałam go budzić, ale sama także chciałam się wyspać, więc położyłam się koło niego. Jednak i tak nie zasnęłam bo cesarz zaczął płakać przez sen. Śpiąc wymawiał moje imię i wołał ojca. Czułam, że ta żałoba jeszcze w nim jest. W końcu to było parę miesięcy temu. Rany serca tak łatwo się nie goją, jak rana zadana mieczem. Sama o tym coś wiedziałam, ciągle widziałam obraz moich martwych rodziców, ale czułam się lepiej gdy miałam na sobie ich obrączki na sznurku, wiedziałam wtedy, że w ten sposób zawsze będą przy mnie, do końca mojego nędznego życia. Zasypiając, samej łzy mi spłynęły po policzkach. Następnego dnia z rana gdy się obudziłam, zauważyłam , że Bayan się na mnie patrzy.
-Długo się tak wpatrywałeś we mnie jak spałam?
-Trochę...
-I co? Wywnioskowałeś coś?
-Tak.
-Co takiego?
-Jak śpisz to...tak śmiesznie marszczysz nos! hahha....
-Nie prawda.
-Prawda! Do tego robisz dziwne miny, ruszasz ustami...
-Ej no! Przestań! 

  
Zawstydzona zgięłam głowę. Cesarz śmiejąc się zaczął mnie gilgotać. 
-Przestań! To gilgocze! Hahahahhahahah.....!
Nie mogłam przestać się śmiać, więc zacisnęłam pięści i zaczęłam go uderzać po klatce piersiowej. Sam ranek rozpoczął się bardzo zabawnie. Pewnie długo byśmy się tak jeszcze przekomarzali gdyby nie wbiegający Golta, który powiedział, że Kim Young już wróciła. Na samą tą wiadomość spadłam z łóżka. Cesarz zrywając się, poprawił swój wymięty strój i rozczochrane włosy. Tymczasem Chang Yu , Cesarzowa Kim, i regent , jej ojciec-El Sumur przebywali w sali tronowej i zaczęli rozmawiać:
-Musimy ją znaleźć!
-Ale jak udało się jej przeżyć? Może już nie żyje!
-Uspokój się córeczko. Ta żmija Seungnyang nie pozbawi cię pozycji, gwarantuje ci to.
-Dobrze, że ten staruch pytał o swoją córkę, służkę. Gdyby nie on, nie wiedzielibyśmy  że ta wstrętna Cesarzowa Seungnyang, która była uważana za martwą to była jej służka! Takie podobieństwo!
-Na szczęście Chang zabił jej rodzinę, więc starzec nic nie powie, że prawdziwa cesarzowa żyje!
-Tatusiu, ale jak ona już komuś powiedziała? Tyle lat minęło!
-Nie martw się, nawet jakby, to zabijemy każdego kto o tym wie. Znajdziemy ją i zabijemy na miejscu! Póki co opiekuj się swoim mężem. Kiedy owiniemy go sobie wokół palca, to zmusimy go do abdykacji. I my będziemy rządzić dwoma państwami!


sobota, 31 grudnia 2016

''Dynastia Shin Jin''


Część 14
Tydzień mijał za tygodniem, a pracy było tyle, że nie miałam nawet czasu pomyśleć o Wang Yu. Widywałam się z nim bardzo rzadko , by nie powiedzieć, że w ogóle. Kim Young była do niewytrzymania. Musiałam biegać na każde jej skinienie. Nawet późną nocą czy wczesnym rankiem. Pomagałam się jej ubierać, karmiłam ją, sprzątałam jej komnaty i wychodziłam z nią na spacery po ogrodzie. Kim także miała swoje obowiązki, rano i wieczorem szła oddać pokłon Cesarzowej Wdowie i jadała z nią i z Bayanem każdy obiad.  Rany na moich plecach już się wygoiły pozostawiając ledwo widoczne blizny. Yoona starała się dowiedzieć czegoś o swoim bracie, jednak nie było żadnych informacji. Cesarz Bayan co piątek wieczorem spotykał się z namiestnikami na uczcie a potem spędzał noc z Kim. Jednak kończyło się to na wspólnej kolacji, której nawet Bayan nie tknął, bo najadł się wcześniej. Od kilku tygodni zauważyłam sługę Cesarza, który mnie śledził. Pewnego sobotniego wieczoru Bayan zapragnął pospacerować między pawilonami. Podszedł do pawilonu służek i uchylając delikatnie drzwi zaczął podsłuchiwać. Wtedy los spowodował, że siedziałam sama z Yooną i rozmawiałyśmy o naszej przeszłości. 
-Nyang masz wielkie szanse by zostać damą dworu.
-Przestań! Nigdy nie chciałabym być tej żmii najlepszą służką!
-Ale miałabyś wtedy szanse by mieć męża, a może i zostałabyś ułaskawiona?!
-Ja znam Kim, ona nigdy tego nie zrobi. 
-Skąd ją znasz?
-Yoona, ja...
-Ale mogłabyś być wtedy z przystojnym Wangiem! 
-O czym ty mówisz Yoona?
-Przecież wiem, że się spotykacie czasami. Kochasz go, prawda? 
-Szanuje go, przecież długo u niego mieszkałam, ale czy go kocham? Ja...nie wiem. 
 -A Cesarz?! Przecież poznałaś go u Wanga! 
To wystarczyło by Bayan domyślił się , że jestem tą Nyang. Zadowolony odszedł w spokoju i następnego dnia obserwował mnie przez olbrzymie okno. Poszłam wywiesić pranie, Cesarz podążył za mną. W pewnej chwili zniknęłam mu  w bieli prześcieradeł. Zaczął jak oszalały biegać między nimi .


 Doprowadził go do mnie mój śpiew, tak jak wtedy kiedy pierwszy raz mnie zobaczył. Stanął za mną w milczeniu i czekał aż się odwrócę. Zawiesiłam w końcu całe pranie i biorąc kosz ze sobą, odwróciwszy się zauważyłam na swojej drodze cesarza. Przestraszona po cichu pisnęłam. 
-Wybacz Panie, ale się spieszę...

-Nyang! Nigdzie nie pójdziesz, póki mi nie wytłumaczysz co tu robisz od trzech miesięcy! 
-Jak się dowiedziałeś?
-To jest mniej ważne. Mów!
-To nie było planowane...Musiałam to zrobić , bo...
-Poczekaj chwilę.
Bayan podszedł do mnie od tyłu i zatkał moje usta dłonią, szepcząc, że szuka go służba. Serce zaczęło mi bić szybciej, zrozumiałam, że już nie rozmawiam z księciem, ale cesarzem! Musiałam się opanować.  Gdy służba odeszła, Bayan chwycił mnie za rękę i zaczął gdzieś ciągnąć. W końcu zaprowadził mnie pod drzewo wiśni. Tam usiadł pod nim i wpatrując się w moją oświetlaną przez promyki słońca twarz uśmiechał się od ucha do ucha. Już miałam mu opowiedzieć o nowym dowódcy jego wojska, ale nadeszła Kim. Stanęła koło mnie i spytała , czy jest jakiś problem. Stojąc koło pięknej kobiety, poczułam swoją niższość wobec niej i swoją bezsilność. Zaczęłam się jąkać. Bayan wstał i rzekł:
-Przenoszę tą służkę do mnie. Będzie teraz mi służyła.
-Ale dlaczego?!
-Bo ona...podkradała...twoją bieliznę! Tak właśnie, u mnie nie będzie tego robić.
-Że co?! Jak mogłaś?! Ufałam ci, trzeba ją wychłostać!
-Spokojnie słonko...Popracuje u mnie to dowie się co to jest ciężka robota.
-Dobrze mój ukochany.
Kim Young była zachwycona, tym jak nazwał ją cesarz, bo powiedział tak pierwszy raz i do tego przy służącej. Ja już wiedziałam, czego chce Bayan. Potem wróciłam do swojego pawilonu i wzięłam swoje rzeczy, bo tak kazał mi cesarz. Potem dostałam pustą komnatę blisko komnaty Bayana i tam rozpoczęłam nowy etap w swoim życiu. Komnata była porównywalna z pokojem dam dworu. Mieściło się tam łóżko z zasłonami, stolik z dwoma krzesłami, jedna duża szafa i miękka pościel. Dostałam od razu jedzenie. Nie kluski ryżowe, ale owoce i mięso pierwszy raz od bardzo dawna. Jakby tego było mało miałam więcej strojów. Oczywiście jednakowych, ale to i tak lepiej niż jeden, który trzeba było prać co parę dni i musiał być suchy nazajutrz. Komnata sama w sobie była przytulna. Miała ściany w odcieniach brązu i szarości. Wszystko ładnie się dopełniało. Miałam dużo czasu by nacieszyć się nową komnatą. Cesarz dał mi wolne popołudnie. Nie marnowałam czasu. Owoce , które mi zostały zaniosłam Yoonie i o wszystkim jej opowiedziałam. Ona była naprawdę zadowolona z mojego szczęścia. Wtedy poczułam , że mam prawdziwą przyjaciółkę. Na dobre i na złe. Wieczorem wzięłam długą kąpiel i poszłam wcześnie spać. Nazajutrz z samego rana weszłam do komnaty Bayana. Przyniosłam śniadanie. Zostawiłam go i poczekałam zza drzwiami aż się obudzi. Nastąpiło to bardzo szybko. 
-Nyang! Wejdź tu!
Usłyszawszy głos rozespanego mężczyzny otworzyłam olbrzymie drzwi i stanęłam obok łóżka. 
-Nałóż mi maść na twarz i w masuj dokładnie a potem nałóż na to ściereczkę i delikatnie zetrzyj, a potem nakarm mnie.
Myślałam, że się przesłyszałam. Stałam jak słup soli i nie wiedziałam co mam robić.
-Głucha jesteś?! Nałóż maść, potem ściereczkę i nakarm!
-Tak jest. 
Sługa przyniósł w porcelanowej miseczce maść robioną własnoręcznie z ziół. Wzięłam trochę ją na koniuszki palców i rozsmarowałam na dłoniach. Cesarz nadstawił rozpromienioną twarz i czekał jak moje dłonie dotknął jego twarzy. 


Zaczęłam mu wmasowywać po policzkach i czole. Wzrok Bayana był skierowany w moją skupioną twarz. Było dla mnie to żenujące i denerwujące, dlatego też zaczęłam go szczypać po twarzy. Po paru sekundach cesarz nie wytrzymał. Odepchnął mnie a potem przeraźliwie zawył dotykając się obolałej twarzy. Roześmiałam się pod nosem, a potem go przeprosiłam. 


-Nyang, nałóż mi teraz ściereczkę na twarz i delikatnie...Powtarzam! Delikatnie! Zetrzyj resztki. 
-Tak jest.
Nałożyłam mu mały, biały kawałek materiału na twarz i zaczęłam ścierać grudki z maści. Niechcący uraziłam go w oko. Bayan nerwowym ruchem ściągnął ściereczkę i rzucił ją na ziemię mówiąc:
-Jeżeli myślisz Nyang, że mnie tym zniechęcisz to się grubo mylisz. Nie odeśle cię nigdzie. Rozumiesz? Nie stracę cię po raz kolejny! Nigdy! 
-Ja tylko....
-Teraz podaj mi szaty. Zjem śniadanie z Kim Young. 
Gdy usłyszałam imię tej wiedźmy serce znowu mi się zapaliło nienawiścią. 
-A i pójdziesz ze mną i z resztą służek. Będziesz mi towarzyszyć. Od teraz nie opuścisz mnie nawet na krok! A tak poza tym to wiesz , że cie uwielbiam?!-dodał  Bayan. 
 Po chwili przyniosłam czerwoną szatę, zdobioną złotymi wzorami. Gdy cesarz był już gotowy, wraz z nim ,ja i inne cztery służące , poszłyśmy do komnaty Kim Young na śniadanie. Była bardzo zdziwiona widokiem ukochanego. Siadła na przeciwko niego i wpatrując się w jego błyszczące oczy, powiedziała:
-I jak sprawuje się ten pomiot?
-Cesarzowo, ale o kim ty mówisz?
-O tej złodziejce , mojej byłej służącej!
-A tej! A nie widać? Jest wyczerpana, nadmiarem zadań. Dlatego mi dziś towarzyszy. Nie mogę dać jej odpocząć. 
-Oczywiście mój drogi. Bardzo dobrze. Mam prośbę do ciebie. 
-Tak, jaką?
-Chciałabym pojechać wraz z twoim regentem na grób moich , biednych zmarłych rodziców. Mogę?
-Oczywiście!-krzyknął , jeszcze bardziej zadowolony.
''Już ta wiedźma coś kombinuje ze swoim ojczulkiem''-pomyślałam.
-Dziękuję. Kochany jesteś. Może nalać ci herbatki ziołowej?
-Tak. Poproszę. 
Bayan zaczął pić pierwszy łyk, drugi, trzeci, potem czwarty. Gdy wypił , rzekł bym mu ja nalała jeszcze herbaty. Złapałam za dzban i niechcący obiłam nim szklanki. Zauważyła to Kim i od razu mnie upomniała:
-Uważaj niezdaro! To są pięknie zdobione kubki, które przywiozłam ze swojego domu!

 
Bayan znowu zaczął pić. Ja stałam po jego lewej stronie ze spuszczonym wzrokiem i czekałam na dalsze polecenia. Tymczasem Kim Young wstała na chwile od stołu i poszła poprawić sobie włosy. Cesarz nie próżnował. Pijąc zaczął na mnie patrzyć. Ja bałam się, że może to zobaczyć Kim, więc starałam się nie zwracać na to uwagi. Niestety odruchowo spojrzałam mu w oczy. Nagle przyszła Young i speszony Bayan zakrztusił się. Zaczął pokasływać i nie chcący oblał się herbatą.

Przestraszona Kim podbiegła do męża i zaczęła go uderzać po plecach.
-Wystarczy! Wszystko już w porządku. 
-Na szczęście Wasza Wysokość! Wytrzyjcie cesarza, herbata cieknie mu po brodzie.
Jedna ze służek podeszła i wytarła mu mokrą twarz. W każdej chwili , w której Kim nie patrzyła, Bayan wzrok miał skierowany w moją stronę. Patrzył na moją twarz, tak jakby próbował zapamiętać każdą moją rysę. Nagle Kim się odezwała:

-To mogę już jechać?
-Gdzie?
-Na grób swoich rodziców.
-A no tak. Ale to teraz? Tak z samego rana? 
-No tak, bo droga jest dość długa, a nie chciałabym nocą jechać. Wrócę za kilka dni.
-Dobrze. To jedź. Jeżeli chciałabyś dłużej tam zostać, to przyślij mi wiadomość. Nie musisz się spieszyć.
Kim podeszła i ucałowała Bayana w policzek na pożegnanie. Wzięła ze sobą dwie najbliższe damy dworu i wraz z El Sumurem pojechali powozem do pałacu. Ledwo Kim przekroczyła próg komnaty, a Bayan wstał i mocno mnie przytulił, nie zważając na służbę. Powrócił dawny książę! Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji odepchnęłam go szybkim ruchem. Inne służące zaczęły się śmiać. Zauważywszy to cesarz kazał im wyjść i powiedział, że do powrotu Kim mają czas wolny i mogą pojechać do swojej rodziny jak chcą. 
-Nyang, a ty idziesz ze mną.-chwytając mnie za rękę zaprowadził mnie na pole. 
 Wyszliśmy na zewnątrz i stanęliśmy w altanie. Bayan nachylił się w moją stronę. Przestraszona pobiegłam do swojej komnaty. Cesarz zmieszany zawołał swojego sługę i po prosił o kąpiel. Kiedy była już gotowa, wszedł do ciepłej wody pełnej płatków róż. 
-Przynieś mi nowe szaty!
Golta wbiegł do pokoju i przyniósł nowy strój. Rozczarowany Bayan spytał:
-Co ty tu robisz?
-Przyniosłem Panie twoje przebranie.
-Dlaczego ty?
-Byłem zza drzwiami prosiłeś mnie. 
-Nie ciebie tylko Nyang! Gdzie ona jest?
-Pewnie w swojej komnacie. Zawołać ją?
-Nie! Teraz już nie trzeba! Bo zrobiłeś to za nią! 
-Wybacz Panie, nie wiedziałem.
-Głupek!-Bayan ochlapał swojego sługę.


Gdy cesarz był gotowy podszedł przed moje drzwi i prosił bym go wpuściła. Jednak ja przesunęłam stolik z krzesłami by nikt ich nie ruszył. Położyłam się i rozmyślałam co mam dalej robić. Po dłuższej chwili zasnęłam. Tymczasem Bayan siedział pod drzwiami i czekał jak wierny pies. Pewnie długo by tak czekał, gdyby nie jego matka-Cesarzowa Youngshi. Powiedziała, że ma wiele zaległości w petycjach i musi wiele spraw załatwić, a nie siedzieć pod drzwiami i czekać jak się wszystko samo załatwi. Pod nadzorem matki wypełnij swoje zadania a potem poszedł do Golty i poprosił go by z nim zagrał w pewną grę. Osoba , która przegrywała dostawała pstryczek w czoło. Jako książę, Bayan ciągle w nią grał, wypełniając sobie ponure dni. Następnego dnia z rana wszystkich pobudził krzyk cesarza......


ciąg dalszy nastąpi....
Już za parę godzin 24:00, czyli SYLWESTER! Chciałabym wam życzyć udanej zabawy , do samego rana i szczęśliwego NOWEGO ROKU 2017!!! 💥😊💫  no i co więcej???? No tego czego sobie życzycie resztę sami sobie dopowiedzcie. Ta część wyszła taka nijaka, ale może się nie zrazicie do całego opowiadania. Dziękuję wszystkim za komentarze i obserwowanie mnie. Dzisiaj raczej nie będzie ''Post plus'' bo nie mam pomysłu na to więc dlatego jest zamiast tego ta część! 
Happy New Year! 





sobota, 24 grudnia 2016

Post Plus!

Ponieważ, dziś jest Wigilia chciałam dodać tak zwany ''post plus'', czyli nie mający nic wspólnego z dotychczasowymi postami. W tym poście chcę wam złożyć życzenia i podać moją listę ulubionych blogów, wartych przeczytania. Więc może zacznę od....LISTY! MY TOP BLOG! (ach ten mój angielski), chciałabym wam podać też kilka życzeń w innych językach i piosenki świąteczne. Także zapraszam!!


To są właśnie blogi , które czytam najchętniej i są wspaniałe! Jeżeli poznam jakieś inne , które mi się spodobają to podam w następnym roku, albo przy jakiejś danej okazji. Teraz czas na życzenia w innym języku! Jak myślicie w jakich językach?! Przekonajcie się sami! 
Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku w 10 wybranych językach:  
1. Feliz Navidad y Próspero Ano Nuevo (hiszpański)
2.Shinnen omedeto. Kurisumasu Omedeto  (japoński)
3.Pozdrevlyayu s prazdnikom Rozhdestva i s Novim Godom (rosyjski)
4.Veseloho Vam Rizdva i Shchastlyvoho Novoho Roku! (ukraiński)
5.Sung Tan Chuk Ha (koreański)
6.Froehliche Weihnachten und ein glückliches Neues Jahr! (niemiecki)
7.Seng Dan Fai Lok, Sang Nian Fai Lok(chiński)
8.Merry Christmas & Happy New Year (angielski)
9.Joyeux Noël et Bonne Année! (francuski) 
10.Buon Natale e Felice Anno Nuovo (włoski) 

Teraz czas na zagraniczne kolędy/piosenki świąteczne 😁

 A teraz czas na moje życzenia dla Was! 
Przede wszystkim chcę Wam życzyć dużo szczęścia, miłości, pomyślności, by te święta były radosne dla was pełne w gronie rodzinnym, byście byli zawsze uśmiechnięci i nie zapomnieli o swoich najbliższych którzy odeszli (jeżeli oczywiście zdarzyło wam się coś takiego), a Nowy Rok by był dużo lepszy niż ten, byście spełniali swoje marzenia, mieli motywacje do życia, by mimo wielu trudności nigdy się nie cofali a szli na przód (jeżeli są te trudności 😁 ) Byście znaleźli swoje drugie połówki (jeżeli ich jeszcze nie macie) I po prostu byście byli przez całe życie sobą, nie musieli nikogo udawać i byście niczego nigdy nie żałowali! No i oczywiście zdrowia jak będzie zdrowie to będzie reszta! (Tak się chyba mówi?!) 
A teraz czas na życzenia rymowane, z podejściem trochę humorzastym :) 

Idą święta, widać gości - Wydłub z karpia wszystkie ości. Powyjadaj z barszczu uszy. A gdy Cię za bardzo suszy, Siądź wygodnie z flachą wina, I obejrzyj dziś Kevina. 
Gwiazdka już na niebie świeci 500+ przyszło na dzieci By prezenty piękne miały 
I już nie dręczyły mamy O laptopy i tablety Oraz inne technobzdety Bo to Święta, czas oddechu Z kochanymi, bez pośpiechu Zjedzcie wszyscy dziś wieczerzę Tego życzę Wam dziś szczerze...
 
Może po Pasterce albo przed zrobię jeszcze jeden ''post plus'' o tym jak wyglądała u mnie Wigilia! Zobaczymy jak wszystko się ułoży?! A właśnie kto idzie dziś na PASTERKĘ?! Piszcie w komentarzach kto idzie do kościoła o północy, albo jak spędzacie swoje święta, możecie mi wysłać w komentarzu swoje zdjęcia z Wigilii a potem zrobię taką Galerie i powstanie nowy post plus, w którym będą wasze zdjęcia  i zapraszam do obserwowania tych co jeszcze nie zaobserwowali! A tak na marginesie chciałabym się ''pochwalić'', że 20 grudnia moja kuzynka urodziła córeczkę-Lena, Anna i zostałam ciocią, to taki dodatkowy prezent dla całej mojej rodziny na święta o to ona :) 

 

poniedziałek, 19 grudnia 2016

''Dynastia Shin Jin''


Część 13 
Następnego dnia z rana dowiedziałam się, że mam być służącą Cesarzowej Kim. Gorszego wyboru być raczej nie mogło! Wstałam przed wschodem słońca, przygotowałam śniadanie i nowe szaty dla cesarskiej mości. Potem o szóstej poszłam zanieść jedzenie do komnaty Kim Young. 
-Jesteś nowa?-spytała wstając z łóżka.
-Tak...-nie mogło mi to przejść przez gardło- Pani. Jestem twoją nową służącą.
-A co z tamtą starą? Umarła biedaczka?-dopytywała bez żadnych emocji w głosie.
-Nie wiem Pani.-odpowiedziałam kładąc jej na stoliku tace z jedzeniem. 
-Jeżeli będziesz mi wierna, mogę cie mianować na moją...jak to się nazywało?-wyleciało jej z głowy.
-Mianować mnie na damę dworską.-odpowiedziałam.
-Co?!-podniosła głos.-Nie odzywaj się nie pytana! Nienawidzę gaduł! Teraz oddaj mi należyty pokłon, a potem odejdź!
-Tak jest.-upadłam na kolana przed okropną Cesarzową a potem wstałam i wróciłam do pawilonu służących. 
Pawilon był połączony z pałacem, jednak wyglądał jakby były to dwie różne budowle. Przed pawilonem znajdowało się miejsce , które wyglądało jak park, jednak nim nie było. Miejsce dla służby było tak jakby jedną ścianą z kwadratu które tworzyły pozostałe części, spiżarnia cesarska, kuchnia oraz pawilon kobiet (nałożnic). Po środku tego kwadratu znajdował się drewniany most, przez który się przechodziło by dojść do pałacu cesarskiego. Było oczko wodne i dużo zieleni i różne tarasy w środku kwadratu ,  które wystawały od części budowli, które tworzyły korytarz na polu. Sam pawilon był dość duży, wystarczający by pomieścić koło dwadzieścia służek. Było to zwyczajne pomieszczenie w którym były wyłącznie cieniutkie kołdry porozkładane na podłodze, służące jako materac i jedna poduszka oraz koc. Każda Cesarzowa miała do dyspozycji do trzech dam dworu, które były traktowane o wiele lepiej niż zwykłe służki. Miały odróżniający się strój i osobną komnatę, w której mogły spać dwie damy. Miały one drewniane łóżka, lepsze posłanie , oraz stolik i szafę. Do ich obowiązku należało służenie swojej cesarzowej, czyli donoszenie jej o sprawach dworu, zachowaniu dworzan oraz spraw cesarskich. Do czasu od czasu wykonywały wszystko co zapragnęła Cesarzowa, mogły nawet kogoś zabić, albo zlecić to komuś. Natomiast zwykła służąca miała skromny strój a do jej obowiązku należało dbanie o czystość cesarskiej posiadłości, gotowanie jedzenie. Dostawały co miesiąc po dwie monety na swoje potrzeby. Właściwie nie miały one życia prywatnego bo większość służek to, zwykłe niewolnice , albo sieroty , które postanowiły uratować się przed śmiercią głodową. Jeżeli były porwane z domu rodzinnych i zarabiały pieniądze to starały się po kryjomu podesłać monety swojej głodującej rodzinie, z którą nie miały prawa mieć kontaktu, ani pisać do nich listu, ani się z nimi widywać. Czego nie można było powiedzieć o damach dworskich one miały ten przywilej, mogły również zostać ''wyzwolone'' czyli zwolnione ze służby i miały prawo poślubić kogo chciały. Służki nie mogły tego robić bo by zostały od razu zabite, lub jej rodzina by ucierpiała. Dlatego wiele kobiet starały się zadowolić swoją cesarzową by mogły być damami dworskimi, jednak nie często się to zdarzało. Różnice między służkami a  damami dworu dotyczyły także pożywienia. Służki zazwyczaj dostawały jedzenie raz na dzień w małych ilość i do tego nie było ono różnorodne, tylko ciągle były to kluski ryżowe, a do picia dostawały po miseczce wody. Natomiast damy dworu miały jedzenie równe prawie cesarzowej. 
Weszłam do pawilonu i zauważyłam płaczącą dziewczynę siedzącą w kącie. Podeszłam do niej i spytałam się jej co się stało.
-Nic. Nie zwracaj na mnie uwagi.
-Jak się nazywasz? Ja jestem Nyang.
-Jestem...Yoona. 
-Czemu płaczesz? Może będę mogła ci jakoś pomóc?
-Nikt mi nie może pomóc! Ki Yohwa -dama dworu, Cesarzowej Kim złapała mnie na dawaniu kilku klusek ryżowych swojemu głodnemu bratu. Poskarżyła do Kim i cesarzowa kazała mu uciąć obie ręce, jeżeli je straci kto będzie utrzymywał moją chorującą matkę?
-O matko! To przerażające! A ty?
-Zaraz tu przyjdzie Yohwa i wymierzy mi pewnie sto biczów! 
-Nie płacz, ja to załatwię. 
-Co? Nie dasz rady tego zrobić! Jesteś tylko służącą jak ja czy reszta dziewczyn.
-Yoona, nie płacz spokojnie.
W pewnej chwili do pokoju weszła dama dworu-Ki. Trzymała w ręku  bat. Domyśliłam się co chce zrobić. Na sam widok bata, Yoona zaczęła głośniej płakać. Wstałam i stanęłam na przeciwko kobiety. 
-Odsuń się!
-Bo co?
-Kim jesteś?
-Nyang. Nie waż się jej tknąć. 
-Bo co mi zrobisz? Zabijesz mnie?!
-Może.  
-Yoona zawiniła i musi ponieść kare! 
-Bo co , bo chciała nakarmić głodującą rodzinę? A ty jej nie masz?!
-Stara wiedźma-moja matka i alkoholik-ojciec pozwolili mnie schwytać i zaciągnąć tu, bym usługiwała do końca życia! Niech zginą tam gdzie są!
-Jak możesz?! To twoi rodzice!

-Mam dość! Rozbierzcie ją z szat jej się też należy!-rozkazała swoim dwóm pomocnicą. 
Podeszły do mnie i ściągnęły ze mnie sukienkę, zostawiając tylko biały, strój noszący pod każdą sukienką, przypominający pewnego rodzaju koszule nocną. Potem siłą, powaliły mnie na kolana i trzymały mocno za ręce. Yohwa podeszła od tyłu i pierwszy bat skierowała w ziemie, by mnie przestraszyć. Nagle zleciały się wszystkie służki i obtoczyły nas, robiąc sobie widowisko, jednak żadna mi nie pomogła, bo bała się konsekwencji. Drugi bat uderzył moje plecy, był to tak bolesny cios, że czułam jak rani moją skórę powodując  krwawą linie. Zacisnęłam zęby i byłam gotowa na drugie uderzenie, jednak w pewnej chwili Yoona podbiegła i zakryła mnie swoimi ciałem krzycząc: ''Zostaw ją! To ja powinnam być bita!''. Jednak Ki nie zważając na prośby nogą odepchnęła spłakaną dziewczynę i dalej uderzała raz po raz...na szczęście dostałam jedynie, albo aż pięć batów. Potem zostawiły mnie ledwo przytomną na podłodze z zakrwawionymi plecami. I przeszły do Yoony. Nad nią się już nie litowały dostała pięćdziesiąt biczów , gdy skończyły jakby nigdy nic wyszły z pawilonu. Wtedy kobiety, które nas otaczały szybko skoczyły nam na pomoc. Położyły nas na kołdrze i przygotowały maść, którą smarowały nam plecy, robiły także różne obkłady. Ja odzyskałam siły po niespełna dwóch godzinach jednak Yoona została jeszcze długo nie przytomna. Postanowiłam, przejąć po niej obowiązki. Mimo, że sama byłam jeszcze obolała. Miałam dużo do roboty. Musiałam przed wieczorem wyczyścić kolumny i okna, oraz tarasy, a do tego zanieść obiad i kolacje Cesarzowej Kim. Nie mogłam się ociągać, od razu wzięłam wiadro z wodą i ze ściereczką i zaczęłam wycierać cały taras. Pomogły mi w tym również inne służące. Nagle usłyszałam nadchodzące głosy. Odwróciłam się i zobaczyłam idącą  alejkami wraz ze swoją świtą Kim Young. Najstarsza z dam dworu powiedziała:

-Oddajcie pokłon swojej Pani!
Wszystkie zaczęły się kłaniać, ja również. Gdy wielka Pani przeszła, dziewczęta zaczęły chichotać po kątach i plotkować o nowej kobiecie na zamku.
-Ponoć chodzi taka struta, bo jej noc poślubna się nie udała.
-A ja słyszałam , że to wstrętna kobieta...
-Mówią, że jak Cesarzowa Wdowa umrze, to ona zawładnie dwoma państwami a przyszły Cesarz będzie jedynie marionetką w jej przeklętych rękach!
-A swoją drogą ten Bayan, jakoś nie wychodzi w ogóle z komnaty. Jutro jest już koronacja, a on...
-Załam się biedaczek.
Miałam już dość tego słuchania, więc krzyknęłam: ''Dosyć!''. Potem poszłam do kuchni po tace z obiadem dla Kim. 
-Zanieś to do komnaty Bayana. Young-Cesarzowa kazała tam zanieść bo oboje zjedzą obiad.-powiedział kucharz. 
Byłam zdziwiona. ''To się w kopałam''-pomyślałam.  Wzięłam z wielką niechęcią tą tacę i szłam korytarzem w stronę komnaty Bayana. Stanęłam przed drzwiami, a jego sługa-Golta mnie zapowiedział. Jednak zamiast Bayana usłyszałam roześmiany głos Kim mówiący:
-Zostaw na zewnątrz! Cesarz nie jest głodny!
Pierwszy raz mogłam za coś podziękować wstrętnej kobiecie. Zostawiłam posiłek przed drzwiami , a sama wróciłam do swoich obowiązków. Bayan siedział zapłakany, zdołowany i samotny mimo , że tylu ludzi go otaczało. Kim starała się go podnieść na duchu jak tylko mogła, chciała nawet go przytulić i pocałować, ale on położył się i odwracając się plecami do nie , nakrył pościelą. Young zrozumiała jego zachowanie i nie chcąc mu się narzucać wyszła zostawiając go samego. Do wieczoru zdążyłam wszystko zrobić, więc poszłam zobaczyć jak się czuje Yoona. Leżała zwinięta na podłodze i płakała, bo dowiedziała się o śmierci swojej matki. Byłam bezradna, nie wiedziałam jak mam z nią rozmawiać, jak ją pocieszyć i w ogóle co zrobić. Dlatego siadłam koło niej i towarzyszyłam jej w milczeniu. 

 
Długo to nie trwało, bo przyszła pewna kobieta mówiąc bym zaniosła kolacje do Cesarzowej. 
-Pyszne! Dawaj jeszcze!-rzuciła miseczką o podłogę, zapychając usta jedzeniem.
-Tak jest!-odpowiedziałam. 
-I przynieś coś do picia!-dodała.

 
Wyszłam z komnaty i bardzo szybko wróciłam. Gdy Kim już się najadła, zabrałam puste i brudne naczynia , położyłam je na tacy i wyszłam zostawiając ją samą. Idąc przez taras, natknęłam się na spacerującego Bayana! Wpadłam na niego i nie chcący go oblałam resztkami napoju! Potem trzymając drżącymi rękami tacę opuściłam głowę w dół. 

  
-Co ty robisz?! Przeproś w tej chwili!-wydarł się sługa.
-Golta, przestań! Nic się nie stało.-odparł książę. -Dziewczyno, podnieś głowę, jak się nazywasz?
Zamurowało mnie , nie wiedziałam co mam robić. Delikatnie uniosłam głowę, ale Bayan kazała mi spojrzeć w swoje oczy. Nie miałam wyboru. Spojrzałam mu w oczy. Trwało to dosłownie parę sekund. Potem słysząc głos matki Bayan upadłam na ziemie oddając mu pokłon. 
-Synu! Tu jesteś! Szukałam cię, wszędzie. Musisz przymierzyć strój  na jutrzejszą ceremonię.-odparła.
-Tak, tak już idę...-wpatrywał się we mnie.
-Czy coś się stało?-spytała kładąc dłoń na jego ramieniu.
-Nie, chyba nie...Tylko...Nieważne, chodźmy przymierzyć ten strój!-mówiąc to odeszli.
Oddychając z ulgą podniosłam się i szłam do swojego pawilonu. Nagle zauważyłam jakiegoś mężczyznę stojącego na moście. Odwróciłam głowę w przeciwnym kierunku i szłam w swoją stronę. Jednak mężczyzna mnie zobaczył i szybko podbiegł do mnie , chwytając mnie za rękę.
-Poczeka! Wiesz gdzie jest...
-Co?
-No nie...Hahaa...to nie możliwe!
-No mów, o co ci chodzi!
-Nyang! Znowu się spotykamy. 
-Ja cie znam?!
-Nie pamiętasz mnie?! Poznaliśmy się na ślubie Bayana z Kim. Podglądałaś ją, a ja cię zaskoczyłem. Przybyłaś wtedy z Wangiem-dowódcą cesarskiej armii...wyglądałaś wtedy ....inaczej.
-Aaaaaa...to ty! Przypomniałam sobie. Znasz moje imię, ale ja nie znam twojego.
-Jestem...
Nagle było słychać dźwięk uderzenia w gong. Był to znak , że jest godzina dziesiąta w nocy i jest cisza nocna. Nie chciałam mieć problemów więc szybko uciekłam i wróciłam do pawilonu. Padnięta ze zmęczenia, bardzo szybko zasnęłam.  Po powrocie do swojej komnaty Bayan zaczął rozmyślać, nad kobietą którą spotkał, czyli mnie. 
-Czyżby to Nyang?!-pytał siebie.-Nie! To niemożliwe! Ona została z Wangiem, a nawet jakby...na pewno bym wiedział...przyszła by do mnie...Moja Nyang co robisz teraz? Tak tęsknię za tobą!
 Następnego dnia przed wschodem słońca wszystkie służące zaczęły przygotowywać się do koronacji. Schody po których miał wchodzić były pełne płatków kwiatów, leżących na długim czerwonym dywanie. Na podniesieniu był ''Smoczy Tron'', na którym miała odbyć się przysięga. Gdy już wszystko było dopięte na ostatni guzik, pozostało tylko czekać na namiestników i innych gości. W tym czasie służące mogły się ''przygotować'' do uroczystości w której też mogły wziąć udział, a ''przygotować'' się oznaczało upiąć ładnie włosy i przebrać brudny strój, na nowy, czysty, roboczy. Każdy miał swoje wyznaczone miejsce. Po paru godzinach w końcu rozpoczęła się uroczystość. Bayan wyglądał obłędnie. Krok po kroku stawiał kolejne kroki na stopniu. Siadł na tronie  potem złożył słowa przysięgi, a jego matka złożyła mu na tacy pieczęć cesarską i od razu mianowano nowego regenta, który został wywołany. Każdy był ciekawy kto nim zostanie i po chwili przy stopach nowego Cesarza pojawił się pewien stary, siwawy mężczyzna. Był to...El Sumur! Nie mogłam w to uwierzyć, jakim prawem ten zdrajca mojego narodu mógł zostać nowym regentem! Od razu domyśliłam się, że była to sprawka Kim. Wykorzystała żałobę Bayana do sprowadzenia swojego ojca. Czułam ukłucie w sercu, które spowodowało, że miałam ochotę wbiec na schody i go oszkalować. Jakby tego było mało Wang Yu stracił miano dowódcy a jego miejsce zajął jego przyrodni brat- Chang Yu! Wyczułam tu jakiś spisek. Nogi zdrajców opętały pałac Jin. Zaczęłam się obwiniać, że może gdybym wcześniej ruszyła do walki to bym zapobiegła temu wszystkiemu, a tak to dwa państwa były pod wodzą El Sumura, Changa Yu, Kim Young i kto wie kogo jeszcze przekupiono. Nowy Cesarz wraz z koronacją został nic nie wartą marionetką. Musiałam temu zaradzić. Po tym wszystkim służące miały wolny czas, mogłyśmy spacerować albo...siedzieć w pawilonie. Ja postanowiłam siąść w cesarskim ogrodzie. Zauważyłam tam siedzącego pod drzewem mężczyznę czytającego jakąś książkę, chciałam się wycofać, ale usłyszał mnie i powiedział:
-Chodź tu Nyang. Możesz mi potowarzyszyć.
-Ciągle nie wiem jak....
-O Nyang! Tu jesteś!-krzyknął Wang Yu. 
Szybko odwróciłam się plecami do mężczyzny i ruszyłam w stronę Wanga zostawiając zaczytanego przystojniaka za sobą.  Spacerowaliśmy z Wangiem po ogrodzie i omawialiśmy to co się wydarzyło na koronacji. 
-Co ty teraz zrobisz Wang Yu? Nie jesteś już dowódcą.
-Nie przejmuj się, mam inną posiadłość dużo mniejszą , ale wystarczy by tam żyć wygodnie. I jest bliżej pałacu, to znaczy , że będę mógł cie częściej odwiedzać. 
-To wspaniale, ale nasi wrogowie zamknęli mi jakąkolwiek drogę ucieczki.
-Nie przejmuj się, będę cie wspierał, a teraz...wybacz. Muszę się wyprowadzić. Jak się czegoś dowiem, napiszę ci w liście, albo przez przyjaciela podam ci wiadomość.  
Wang wyjechał, a ja wróciłam do swoich obowiązków. Miło było, ale jak to się mówi, się skończyło. Harowałam  od samego rana do późnej nocy, przejmowałam obowiązki Yoony i tak przez kilka tygodni. W tym czasie Bayan uczył się nowych obowiązków, lecz nie zapomniał w tym czasie o mnie. Myślał w każdej wolnej chwili, nocą , dniem, przy spożywaniu posiłku, przy małżonce, przy wypełnianiu obowiązków cesarza, po prostu ciągle. Pewnego wieczoru wybrał się na spacer i stanął na przeciwko pawilonu służących. Zauważył , że wracam tam ledwo żywa. Zaczął mnie , więc śledzić, a właściwie robili to jego słudzy. Opowiadali mu o każdym moim kroku. Cesarz znał mój rozkład dnia. Pewnego dnia Bayan wybiegł z komnaty bo miał już dość czytania różnego rodzaju petycji i zapisywania nowych postanowień. W tym wszystkim towarzyszył mu El Sumur, który kontrolował każde jego postanowienie. Cesarz pobiegł w stronę miejsca gdzie wisiało pranie. Nagle zatrzymał się i zobaczył mnie, niosącą pranie. Podszedł bliżej i zaczął mnie zza wiszącej pościeli obserwować. Miałam uczucie jak by mnie ktoś śledził i myślałam , że może był to Chang Yu, więc byłam przygotowana na wszystko. Zawieszając pranie, usłyszałam jakieś wołanie i biegnących ludzi:
-Panie, Panie! Tu jesteś, szukaliśmy cie wszędzie! Czemu się tu schowałeś?!
-Ciiiii....Głupcy! Zawsze mi przerwiecie! 
-Ale co ? Wasza Wysokość wybacz, ale musimy już iść. Dokumenty czekają. 
-Mam was dość! 
Ze złością poszedł razem z nimi. Ja roześmiałam się i spojrzałam na idącego między praniem Bayana. Później dokończyłam swoją pracę. Tymczasem cesarz wziął pieczęć do rąk, uśmiechając się dmuchnął na nią i podbijał kolejno dokumenty, nawet nie czytając ich. Gdy skończył , wrócił do swojej komnaty i kładąc się spać powiedział:
-Co za piękna kobieta! Kim ona jest?! O Nyang gdybyś tu była...-zasnął. 
Następnego dnia z rana przyszła do komnaty cesarza , jego matka-Youngshi. Miała do niego jakąś ważną sprawę. Zaczęła z nim rozmowę. Rozespany Bayan przytakiwał, nie myśląc w ogóle o czym ona mówi. Dopiero gdy Wdowa powiedziała:
-Jesteś Cesarzem, masz uroczą żonę , podległych tylko tobie służących , więc czas drogi synu, byś miał w końcu potomka. 
-Że co?! Matko! O czym ty mówisz?!
-Powinieneś mieć już dziedzica tronu!
-Dopiero co sam nim zostałem, a ty planujesz kolejnego cesarza?! Jak możesz?!
-Taka jest rola głowy państwa!-mówiąc to matka wyszła.
Cesarz znowu przytłoczony wszystkimi regułami zaczął rozmyślać o swoim zmarłym ojcu. 


Ponieważ już w sobotę jest Wigilia to teraz przy każdym poście do pewnego czasu będą pojawiały się piosenki świąteczne, nie tylko w języku polskim. Dzisiaj będą koreańskie, dlatego, że ta powieść jest z koreańskimi bohaterami. Zapraszam do słuchania i komentowania 😁